To był absolutnie wyjątkowy rok dla Let’sew!

Tak dużo wydarzyło się w 2017 roku, że nie wiem od czego zacząć. Przede wszystkim powstał ten blog i wiele z Was poznało moje szyciowe oblicze.

Blog nie powstałby, gdyby nie determinacja przekochanej administratorki i twórczyni tej strony – Ani Rutkowskiej – dziękuję, że jako pierwsza we mnie uwierzyłaś i tak mocno motywowałaś mnie do realizacji tego projektu.

WYJĄTKOWE USZYTKI

Nie prowadziłam statystyk, ile rzeczy udało mi się uszyć w minionym roku – większość z nich pokazałam Wam tu na blogu lub na moim Instagramie. Udało mi się zrealizować większość wizji, które zrodziły mi się w głowie w minionym roku. Dodatkowo dzięki kursowi zawodowemu (ZSO w Poznaniu) podjęłam się projektów, o których marzyłam, ale których bałam się zrealizować ze względu na brak wiedzy i umiejętności krawieckich. I tak w mojej garderobie pojawiły się: pierwsze spodnie, pierwsza koszula, pierwsza kurtka oraz pierwsza marynarka. Ten ostatni projekt otrzymał ode mnie miano „Najtrudniejszy projekt roku 2017”.

MATERIAŁOWE ODKRYCIE ROKU

Materiały są moja główną inspiracją do tworzenia projektów. Zwykle podczas zakupów w głowie powstaje wizja, co powstanie z danego materiału. I dobrze, bo jeśli najpierw w mojej głowie pojawi się projekt, to potem mam duży problem, by znaleźć odpowiedni materiał do niego. W 2017 roku podjęłam się pracy z wymagającymi materiałami – m.in. z gipiurą. Pierwszą kreację pokazałam Wam już na blogu, a druga obecnie się tworzy. Przekonałam się również do żakardów, z których powstały cudowne zestawy spódnica+muszka. I tak zachwyciłam się wzorem na materiale tapicerskim, że postanowiłam uszyć z niego… spódnicę!

Jednak w 2017 roku absolutnie zachwycił mnie papier wodoodporny! Zamówiłam na próbę jeden arkusz Washpapa i absolutnie zakochałam się w tym materiale. Nie jest prosty do szycia – przyznaję, ale efekt gotowego uszytku jest niesamowity. Większość zrealizowanych papierowych projektów dostępna jest na blogu.

SZYCIOWA GADŻECIARA

W minionym roku odkryłam, że jestem szyciową gadżeciarą! Na liście prezentowych marzeń zawsze znajduje się gadżet, ułatwiający pracę krawcowej. Dodatkowo sama często robię sobie małe gadżetowe prezenty. Jestem absolutną fanką akcesoriów, które sprawiają, że projektowanie/krojenie/szycie/prasowanie jest po prostu łatwiejsze!

Jeśli chodzi o projektowanie, to zdecydowanie świetnie sprawdził się u mnie Fashion Notes. Dzięki gotowym sylwetkom zdecydowanie łatwiej jest naszkicować projekt, który powstał w głowie. Pierwszym projektem, który „przelałam na papier” był projekt mojej sukni ślubnej – zdecydowanie najważniejszy projekt, nie tylko w 2017 roku, ale w całym moim życiu (choć o jego realizację poprosiłam doświadczoną krawcową, bo moje umiejętności były niewystarczające, by samodzielnie podjąć się takiego wyzwania).

Do krojenia – poza nożyczkami (jestem wierna Fiskarsom) – odkryłam całą masę przydatnych gadżetów. Hitem jest dla mnie urządzenie, które jest połączeniem radełka i kredy krawieckiej – odrysowując wykrój na materiale można jednocześnie zaznaczyć linię szycia wraz z zapasem na szwy (można ustawić czy zapas na szew ma być np. 1 czy 1,5 cm). Niezwykle przydatne są również obciążniki do przytrzymywania wykroju na materiale – używam z marki Prym, ale zanim je odkryłam, posługiwałam się obciążnikami do baloników na hel 🙂 Krojenie stało się od niedawna o niebo przyjemniejsze, bo w mojej mini pracowni pojawił się stół. Genialne rozwiązanie od IKEA idealnie sprawdziło się w moich szyciowym kąciku – złożony stół zajmuje mniej miejsca niż tradycyjna komoda, a rozłożony pozwala na swobodne krojenie czy odrysowywanie wykroju (ma długość 152 cm).

Szycie jest przyjemniejsze dzięki całej masie gadżetów – trudno mi będzie pewnie wymienić wszystkie. Ale absolutnym must have jest magnetyczna poduszka na szpilki – dzięki temu podczas szycia szpilki z materiału trafiają w jedno miejsce. Prym ma w swojej ofercie również pojemnik na małe szpulki od maszyny wraz z poduszką na szpilki – gadżety 2w1 – to lubię! Bardzo pomocny podczas szycia jest również liniał magnetyczny, który pomaga prowadzić równiutko materiał pod maszyną.

Prasowanie jest przede wszystkim bezpieczniejsze dzięki gumowym nakładkom na palce. Ten gadżet jest pomocy, gdy chcemy rozprasować trudno dostępne miejsca lub małe elementy, które zazwyczaj musimy przetrzymać palcami, by dobrze je wyprasować. Kolejnym gadżetem, świetnie sprawdzającym się podczas zaprasowania np. podłożenia spodni, są specjalnie liniały Prym – wystarczy wybrać, o ile centymetrów podłożyć materiał, ułożyć odpowiednio liniał i gotowe – wszystko równiutko, że aż miło 🙂

To oczywiście tylko wybrane z całej masy szyciowych gadżetów, które upycham w swojej pracowni. Chyba nawet na zdjęciu nie udało mi się zebrać wszystkich cudeniek, które upolowałam w ostatnim roku do swojej kolekcji!



CO PRZYNIESIE 2018 ROK?

Planów na nowy rok jest oczywiście cała masa – jednak póki co zostaną one w mojej głowie. Będę pokazywać Wam je tu na blogu, a także na Instagramie.

Jestem przekonana, że będzie to kolejny wyjątkowy rok – pełen nowych, inspirujących szyciowych przygód!